Strona główna > Fantastyka, Felietony, Gry, RPG > Dlaczego Skyrim?

Dlaczego Skyrim?

Dlaczego Skyrim?

Zastanawiałem się nad tym bardzo długo. Właściwie, od kiedy pod koniec listopada Skyrim spalił mi kartę graficzną i miałem odpoczynek od grania na jakiś czas. Nie chorowałem wcześniej na punkcie Skyrim przed premierą, nie szalałem. Oniemiałem, kiedy go po raz pierwszy zobaczyłem. Spędziłem z nim z 6 godzin bez przerwy. Zatonąłem, wciągnęło mnie i nawet nie szukałem ratunku. Odciąłem się na 360 minut od bodźców zewnętrznych. Roberta nie było.

Komputer wyłączył się normalnie. Później przyszedł czas artefaktów, zimnych lutów, piekarnika, w końcu wymiany karty graficznej. Tyle tematem spalenia karty graficznej.

Jest nowa karta, powrócił temat Skyrim i drugiego Wiedźmina. O ile Skyrim jeszcze nie skończyłem (i nie spieszy mi się z tym), tak polską produkcję mam już za sobą od jakichś 2 miesięcy.

Może wolę Skyrim, bo ma otwarty, skandynawski świat?

Muszę się Wam przyznać, że cała seria Elder Scrolls jest mi raczej słabo znana – ot sumując w Morrowinda i Obliviona zagrałem nie więcej, niż łącznie 6 godzin. I to w kilku podejściach. Oczywiście za każdym razem świat był otwarty, było pełno zadań do zrobienia, miejsc do zwiedzenia. Była wolność – to wiedziałem.

Jednak dopiero Skyrim tak naprawdę daje nam poczuć to w pełni. W żadnym, absolutnie żadnym RPGu komputerowym nie ma takiej swobody, jak w serii Elder Scrolls. I tutaj Skyrim zabija drugiego Wiedźmina. W rodzimej produkcji brak otwartości świata wręcz męczy. Po sesji z dzieckiem Bethsedy mamy wrażenie, że tamten świat jest malutki, mikry. Chcesz wyruszyć w góry? Proszę bardzo, gnaj ile wlezie. Idź, aż znajdziesz zbocze, po którym nawet Smocze Dziecię nie wejdzie. Po drugiej stronie krainy masz lodowe pustkowie, zakończone bezkresną wodą. I to jest naturalne – świat się kiedyś kończy, ale nie na sztucznych skałach, nie ścianą drzew, czy martwym, miejskim murem, Kończy się tam, gdzie powinien.
Naprawdę – polecam sesję przy Skyrim choćby dla wielogodzinnego podróżowania i podziwiania.

A jest co podziwiać – oprawa audiowizualna robi wrażenie. Od zawsze byłem nastawiony szczególnie mocno na muzykę w RPGach i powiem Wam, że to, co wylewa się z głośników w Skyrim jest bardzo przyjemną, klimatyczną i przede wszystkim nie przekolorowaną muzyką. Pisząc przekolorowaną mam na myśli pewne nadużycia – potężne orkiestry, zmieszane z ogromnymi ilościami chórów, trąby i bębny w miejscach i sytuacjach, które absolutnie tego nie potrzebują.
Nie odnoszę się tutaj negatywnie do Wiedźmina 2, bo tam muzyka reprezentuje poziom jeszcze lepszy, niż w Skyrim, ale brakuje mi miejsca na jej pełne wykorzystanie. Nie zawsze to, co widziałem pokrywało się z tym, co słyszały moje uszy i generowała wyobraźnia (szczególnie, że w pierwszym Wiedźminie muzyka miała idealne umiejscowienie w fabule, sytuacji i lokacjach, o dwójce tego powiedzieć niestety nie można).

Graficznie jest dobrze, nawet bardzo. Pierwszy raz od dawna widzę tak dobrze wykorzystanie zanikania odległych miejsc – to trzeba zobaczyć. Podobnie jak aktywny HDR w akcji – bardzo mi przypadł do gustu pod względem nakładania barw na świat (lekko poszarzałe kolory – brak bardzo intensywnych, męczących oczu, cukierkowych kolorów). Jednak najciekawszym widokiem, jaki natrafiłem w Skyrim jest zorza polarna. Jeśli macie dużo szczęścia, to będziecie mieli okazję ubić smoka właśnie przy zorzy polarnej. Tutaj pojawia się diabeł i największy haczyk: taką zorzę można oglądać z 10 minut. Niebo mieni się ścianą barw, w tle leci niesamowicie klimatyczna muzyka (niżej macie ten właśnie utwór), słychać powiew wiatru, spada kilka płatków śniegu. I oto przed Waszymi oczami nieograniczony, piękny i żywy świat.
To właśnie w takich chwilach spija się esencję Skyrim. Powtarzałem to i jeszcze powtórzę: wolność. Niesamowite uczucie.

Wracając na ziemię krótko o sterowaniu i przeskoczę na kilka chwil do historii.

Sterowanie jest do niczego.

Historia. Tutaj właśnie Skyrim dostaje mocne lanie od Wiedźmina. Powiedzmy sobie szczerze – historia opowiedziana w grze Bethsedy jest prostacka przy opowieści Redów. Podobnie, jak zadania do zrobienia. Oczywiście wszystko w obu grach sprowadza się do pójdź, przynieś, zabij, wynieś. Ale należy wziąć pod uwagę to, że w Wiedźminie mamy wiele decyzji, które powodują w nas niepewność co do losów bohatera – wybieramy jakąś ścieżkę i podążamy nią z pełną odpowiedzialnością. W Skyrim owszem, podejmujemy decyzje, ale nie mamy (tak dużego) poczucia ich wpływu na świat (poza kluczowymi wyborami oczywiście). Nie da się stworzyć tak otwartego świata i jednocześnie wplątać bohatera w skomplikowaną intrygę. Da się jednak zrobić grę, gdzie świat jest na swój sposób otwarty, a jednocześnie nie mamy wrażenia bicia kijkiem po plecach i wskazywania dalszej drogi (pierwszy Wiedźmin).

Jednak tutaj też pojawia się pewna zaleta Skyrim. Tworzymy własną historię i własnego bohatera. Co istotne mamy tutaj dosyć duży wybór, jeśli chodzi o poprowadzenie swojej postaci i tak można zrobić samotnego, mrocznego i “złego” mistrza miecza, z drugiej strony można tez wytrenować bezlitosnego i głupawego barbarzyńcę. Decyzja należy do gracza.

Nasuwa mi się jedno porównanie: Wiedźmin, to gra paragrafowa z A do B, z B do C itd. Natomiast The Elder Scrolls to zbiór ksiąg rozgrywających się w jednej krainie, ale opowiadających o całkiem innych bohaterach.

Jedna, ważna uwaga – w zalewie masowego bicia kolejnych numerków przez Call of Duty czy Need for Speed, które niewiele nowego wnoszą do tematu i smakują, jak 3-dniowy kotlet z mikrofali Skyrim jest jak guma miętowa po obiedzie. Jest świeża, smaczna i przyjemna.

Wypadłoby już kończyć.

Wolę Skyrim, bo ma otwarty, skandynawski świat, po którym można włóczyć się godzinami i podziwiać.

Powiem Wam jeszcze jedno. Jest takie miejsce w głowie gracza cRPG, gdzie jest Diablo (1), Baldur’s Gate (1), Fallout (1 i 2), Planescape Torment, Wiedźmin (1). Tak teraz jest tam też Skyrim. Jak dla mnie gra z półki gier wszechczasów.
Żałuję tylko, że drugi Wiedźmin się tam nie dostał.

W Polsce wydawcą gry jest Cenega – www.cenega.pl

Twórcą gry jest Bethseda Softworks – www.bethsoft.com,

Na chwilę obecną Skyrim można kupić w okolicach 139 zł brutto, ale zapewne tuż po Świętach (Nowym Roku) cena spadnie poniżej 100 złotych.

Poniżej mała galeria najciekawszych ujęć bezpośrednio z gry (pomijając jedną grafikę). Tak wygląda Skyrim!

Kategorie:Fantastyka, Felietony, Gry, RPG
  1. G.
    7 Grudzień 2011 o 13:29 | #1

    Dobrze napisane – gra zdecydowanie z najwyższej półki.

  2. 7 Grudzień 2011 o 15:24 | #2

    Właśnie odpaliłem Skyrim na chwilę.
    Trudno jest mi powiedzieć cokolwiek złego.
    Niesamowite uczucie, kiedy się w niego gra.

  3. 27 Grudzień 2011 o 23:47 | #3

    Nie dziwią mnie takie opinie, “The Elder Scrolls” zawsze zachwycały świat graczy. Jednak mnie nie. Nigdy. W “Skyrimie” bez kilkudniowej przerwy nie skończyłem nawet intra. Grafika po przesiadce z “Wiedźmina 2″ niczym nie zachwyca. Muzyka jest piękna, to prawda. Koi ucho. Jednak nic mnie w tej grze nie urzeka.

    Nie zgodziłbym się też z tym, że pierwszy “Wiedźmin” był grą z najwyższej półki, a drugi już nie. Dla mnie jest na odwrót. “Jedynka” to gra bardzo dobra i nic ponadto.

    Na pewno wrócę do “Skyrima”, dam mu szansę. Jednak obawiam się nieco o swój czas. “Morrowindowi” i “Oblivionowi” też dawałem szanse. Obie uważam za niewarte polecenia. Kiedyś myślałem inaczej, ale chyba jednak wolę rewelacyjnie wyreżyserowaną historię niż wolność kreowania bohatera. Wolność mam w sesjach RPG na żywo. Od gier oczekuję scenariusza, który gniecie mnie w fotel. Taki był pierwszy “Baldur”, taki był “Torment”, takich gier było kilka. Jednak otwarty świat nie pozwala na tak dokładne przygotowanie scenariusza, bo zawsze jest milion innych rzeczy do zrobienia.

    Żeby nie było: uwielbiam Bethesdę. Kocham ich “Fallout: New Vegas”. Tamten otwarty świat mnie urzekł. Jednak fantasy im jakoś nie wychodzi…

  4. 16 Styczeń 2012 o 00:14 | #5

    @ Mateusz:

    Zastanawiałem się nad tym, co napisałeś przez jakiś czas i nie chciałbym dyskutować o gustach, ale muszę swoje dorzucić. :)

    W porównaniu do Morrowinda i Obliviona – Skyrim robi niesamowite wrażenie jakością (tak, wiem, że są nakładki na Morrowinda podnoszące go do HD), żyjącym światem i spójnością klimatu.

    Po przesiadce z Wiedźmina 2 mimo wszystko kopie w tyłek. Graficznie ten sam poziom, choć większe istoty są jak dla mnie lepiej odwzorowane (smoki, gigantyczne pajęczaki etc.).

    W Wieśku czegoś mi zabrakło – był tłusty las, pole bitwy, były krasnoludzkie ruiny (które w obu grach mnie zachwyciły). Ale jako całokształt świata – to właśnie Skyrim mnie najbardziej wali po głowie. To, co wspominałem jakiś czas temu – wolność, brak ograniczeń i 40 nieskrępowanych kilometrów kwadratowych do szlajania się.
    Jedyne miejsce w W2, gdzie poczułem dużą wolność, to Loc Muinne – niesamowity widok, świetny klimat, wszystko podbudowane bardzo dobrą muzyką.
    I na koniec dodam – Sovngard. Miejsce wyjątkowe i szkoda, że nie można trafić na nic podobnego w grze później (bądź wcześniej, w zależności od kolejności wypełniania zadań).

    Co do scenariusza i pomysłów – tutaj wiadomo, otwartość czyli bardziej ogólny scenariusz. Mimo wszystko zwróciłbym uwagę na to, że mamy główny, krótki i szybki plot, ale do tego jeszcze trochę opcji pobocznych, jak choćby opowiedzenie się i wystąpienie w imieniu skonfliktowanych Cesarskich bądź Gromowładnych. Można rozmawiać z daedrami, paktować i wykonywać zadania dla nich. Można trafić do więzienia, z którego ponoć się nigdy nie wychodzi… dużo, naprawdę dużo smaczków (własny dom, żona/mąż, studiowanie magii, alchemii, kowalstwa etc.), które powodują, że można “przesiedzieć” w Skyrim zdecydowanie zbyt dużo czasu :)

    Świat bardzo ciekawie reaguje, zmienia się pod wpływem poczynań, decyzji. Tego niestety nie uświadczyłem w drugim Wiedźminie, nie odczułem, tego, że moja misja poza zmienianiem najbliższego otoczenia ma jakikolwiek wpływ na świat.
    W pierwszej części to Wyzima była miejscem, które waliło we mnie klimatem, bo świetne jest uczucie, kiedy spotykasz dziadka, wspominającego Twoje polowanie na utopce z początku gry.

    Kończąc wywód – Wiedźmin, to świetnie wyreżyserowana gra akcji, skupiona mocno na głównym bohaterze o jego otoczeniu.
    Skyrim, to świetnie przedstawiona gra podróżnicza, z żyjącym światem mającym swoje sprawy, problemy i miejsca, które fenomenalnie się zwiedza i ogląda.

    Pozdrawiam ;)

  1. No trackbacks yet.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.